[zero waste][carousel][6]

Mydlarnie, nie tylko od mydła

4/08/2020

Mogą być śliwkowe, cynamonowe, rumiankowe, dyniowe, lawendowe, porzeczkowe i tak dalej, i tak dalej. Można przy nich kombinować do woli i sprawiać na różne sposoby, że skóra każdego z nas będzie odpowiednio zadbana. Wiecie o czym mowa? O mydłach, które przecież na świecie istnieją od zarania dziejów, ale dopiero niedawno wróciły do łaski i cieszą się ogromną sympatią

/fot. pixabay.com/

Nie wiem czy nie będzie to zbyt śmiała teoria, ale mam wrażenie że od jakiegoś czasu nasza uwaga skupia się na mydłach, ich składach i poszukiwaniach tego jednego idealnego produktu. Że żele pod prysznic są coraz częściej wypierane przez te małe dzieła sztuki. Czy się mylę? Warto jednak zwrócić uwagę, że mydlarnie coraz częściej poszerzają swój zasób produktów. Dlatego przygotowałam dla Was zestawienie moich ulubionych miejsc, które wyróżniają się nie tylko pięknie pachnącymi i dobrze pielęgnującymi mydłami.

Mydlarnia Cztery Szpaki

Bez wątpienia jest to jedna z moich ulubionych mydlarni, a wszystko zaczęło się od (może i) banalnego powodu, ale za to jak skutecznego. Na pierwszy ogień chcąc nie chcąc zawsze idą opakowania, a to w jaki sposób swoje produkty pakuje Mydlarnia Cztery Szpaki bez wątpienia budzi podziw. I nie ważne czy mówimy tutaj o mydłach, dezodorantach czy serum. A co najważniejsze każdy z nas może zwrócić zużyte opakowania po produktach z Mydlarni. Można je przynieść bezpośrednio do jednego ze sklepów stacjonarnych lub wysłać pocztą. A co w zamian? Za każdy zwrócony słoiczek, butelkę czy puszkę dostajemy 1 punkt lojalnościowy o wartości 1 zł na swoje konta klienta w sklepie online lub pieczątkę na karcie lojalnościowej. Po drugie wszystkie produkty są w stu procentach naturalne, a producenci wystrzegają się niezdrowej chemii, dlatego w składzie produktów znajdziemy m.in. takie surowce jak: olej jojoba, olej rzepakowy, olej laurowy, masło shea, masło kakaowe czy też olej z awokado (pełną bazę surowców znajdziecie >>tutaj<<). Na końcu powód trzeci mojej miłości do Mydlarni - pięknie pachnące produkty. Zapach naturalnych dezodorantów, masła do ciała czy peelingów a nawet męskiego olejka do brody jest po prostu cudowny. I na samym zapachu się nie kończy, bo nie dość że zapach utrzymuje się długo to jeszcze odpowiednio dba o naszą skórę i ją pielęgnuje.

/fot. fb.com/4szpaki/


Stara Mydlarnia

Zdecydowanie linia kosmetyków dla wegan i wegetarian, którą Stara Mydlarnia przygotowała spełnia oczekiwania nawet tych najbardziej wymagających klientów. Nie skończyło się wyłącznie na wegańskich mydłach czy kulach do kąpieli. Stara Mydlarnia poszła o krok dalej i w swojej ofercie kosmetyków zaproponowała również żel czy tonik do mycia twarzy, serum do twarzy czy płyny micelarny. Czym zdecydowanie zyskała większą sympatię, przecież nie tylko kąpiel ma być przyjemnością ale również nasza codzienna pielęgnacja. Zaś na potwierdzenie, że ta linia kosmetyków nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego mamy certyfikat VIVA!. Warto jednak przyjrzeć się też całej ofercie produktowej, bo jak czytamy na stronie kosmetyki Starej Mydlarni nie zawierają sls/sles, parabenów, pegów, edta, siliconów, wazeliny oraz oleju mineralnego.

/fot. fb.com/staramydlarniapolska/

Ondo Pracownia

Większość produktów Ondo Pracowni to jednak mydła, ale nie dajcie się zwieść, że są to zwykłe produkty. Zdecydowanie, nie! To miejsce skupia się przede wszystkim na tworzeniu małych dzieł sztuki i to do wszelakich zastosowań. Mamy tutaj mydła do twarzy, mydła do ciała oraz peelignujące mydła do ciała. I co warto podkreślić są to produkty, które na wszystkich etapach produkcji przygotowywane są ręcznie, dlatego każda kostka może delikatnie różnić się wyglądem oraz wagą. Zaś bazą tych wszystkich produktów są m.in. olej kokosowy, olej jojoba, sól himalajska, płatki owsiane i… olej palmowy. Tylko, że w tym wypadku jest to nierafinowany olej palmowy, który posiada certyfikat RSPO (czyli zapewnia że wykorzystany do produkcji olej palmowy pochodzi z upraw nieprzyczyniających się do zubożenia wartości przyrodniczych oraz zapewnia poszanowanie prawa ludzi zamieszkujących tereny upraw palm olejowych). Ondo Pracownia oprócz „mydła” proponuje swoim klientom również kilka dodatków: ręcznie wykonane mydelniczki i świece zapachowe. A te ostatnie naprawdę przykuwają wzrok.

/fot. fb.com/ondopracownia/

Odkryj tradycyjną metodę japońską. Filtruj wodę binchotanem!

1/15/2020

Mimo wielu zapewnień, że kranówkę pić warto, jakoś nie specjalnie ciągnie mnie w tę stronę. Zdecydowanie wolę ją najpierw przefiltrować, a dopiero potem wypić. Zaczęłam (chyba jak wszyscy) od dzbanka z filtrem. Zmieniłam plastikowe butelki na plastikowe filtry wymieniane co miesiąc. Jednak i to trochę w życiu bez plastiku okazuje się nie do końca efektywne…

Pewnie zapytacie: jak nie butelki czy też dzbanki z filtrem to co w zamian? Szukałam i znalazłam, jak dla mnie rozwiązanie idealne. I (uwaga!) na dłużej niż miesiąc. Słyszeliście już o aktywnym węglu drzewnym, zwanym też białym węglem lub binchotanem?

Binchotan

Aktywny węgiel drzewny pozyskiwany jest z dębu Quercus phillyraeoides występuje głównie w Japonii, gdzie od XVII wieku znalazł zastosowanie jako oczyszczasz wody. Teraz, w wolnym tempie, opanowuje nasz polski rynek jako idealny filtr do oczyszczania wody.

Właściwości węgla białego:

  • zmiękcza wodę, 
  • wzbogaca wodę w minerały (wapń, żelazo, magnez),
  • pochłania niepożądany smak i zapach (jak na przykład chlor), 
  • reguluje Ph.

Należy pamiętać, że jego właściwości odnoszą się jedynie do wody, nie należy go umieszczać w smakowych napojach czy wszelkiej maści sokach. A także nie przejmować się pojawiającymi się czasem w filtrowanej wodzie drobinkami węgla, bo są bezpieczne dla zdrowia (można je połknąć).

/fot. black-blum.com/

Inne zastosowanie? Czyli co możesz zrobić z węgla białego

Dodatkowym plusem jest czas jego działania. To już nie tak jak w tradycyjnych filtrach, że po miesiącu należy go wymienić. Nic bardziej mylnego, filtr z aktywnego węgla działa aż trzy miesiące, a według niektórych nawet do sześciu. Tu jednak zachowałabym pewną ostrożność i używała go „zaledwie” przez trzy miesiące, a następnie znalazła dla niego inne zastosowanie. Po wyznaczonym czasie wystarczy wyjąć węgiel z butelki/dzbanka/karafki zagotować w wodzie przez 10 minut, a następnie położyć w słonecznym miejscu do wyschnięcia. To pozwoli nieco odświeżyć węgiel i działać przez kolejne miesiące. Teraz jego główną właściwością jest pochłanianie nieprzyjemnych zapachów, dlatego jest idealny do odświeżania szafek na buty czy też garderoby. Dla miłośników roślin też mam małą propozycję. Zużyty węgiel rozkruszcie i dodajcie do doniczek z kwiatami. Będzie to lepsze niż użycie nawet najlepszej odżywki do gleby.

Wybieraj kosmetyki z odpowiednim oznaczeniem, bo… certyfikat ma znaczenie

1/08/2020

Rzeczą ludzką jest błądzić i nie ma w tym nic dziwnego, że czasem i nam zdarzy się jakieś małe potknięcie, maluteńki błędzik. Najważniejsze jest, żeby wyjść z tego z twarzą, uderzyć się w pierś i robiąc mocne postanowienie poprawy wytrwać w nim. Pamiętajcie, że jeśli kupujecie jakiś produkt, a nie ma on żadnego z poniższych certyfikatów, to wiedzcie że coś jest nie tak, bo…

/fot. pixabay.com/

…certyfikat ma znaczenie i to ogromne. Warto zwrócić na niego uwagę jeśli już zdecydujemy się kupić jakiś produkt. Dlatego mam dla Was krótką listę tego co jest do zapamiętania najważniejsze.



Zacznij życie w duchu zero waste metodą małych kroków!

12/30/2019

Sama często łapię się na tym, że wcale nie jest tak ławo żyć w duchu zero waste. Wszechobecność najróżniejszych rzeczy i chęci ich posiadania pojawia się w każdym z nas. Najpierw kupujemy, a potem zastanawiamy się nad tym co właśnie zrobiliśmy. Poddajemy pod wątpliwość swój wybór. Czasami nawet kupionej rzeczy nie używamy. Dlatego, żeby łatwiej żyło się naszej planecie pora wdrożyć nowe zasady na życie, tylko że w tym przypadku… małymi krokami

/fot. pixabay.com/

Metoda małych kroków, to tak naprawdę nic innego, jak praca od podstaw. A jej pierwszym działaniem jest po prostu większa refleksja nad tym co i jak kupujemy. Przyznam, że byłam w niemałym szoku kiedy przeczytałam raport przygotowany przez PwC Polacy na zakupach. 5 filarów nowoczesnego handlu*. Bo to dzięki niemu zrozumiałam, że jesteśmy naprawdę ślepo zapatrzeni w to co nam się daje na pięknych wyretuszowanych fotografiach. Wiecie, że Polacy inspiracji zakupowych w aż 58% szukają w mediach społecznościowych? A tylko 13% jest skłonnych wypożyczać lub dzielić się ubraniami? Czyli wniosek jest jeden – kupujemy i wyrzucamy.

Co powinniśmy zrobić?

Porzuć zakupoholizm. Przede wszystkim myśl co robisz i zastanów się wiele razy zanim zdecydujesz się na zakup jakiegokolwiek nowego ubrania, który dopiero co jakieś kilka sekund temu machał do ciebie z wystawy. Czy nowe spodnie rzeczywiście są potrzebne do szczęścia? Czy jedna sukienka więcej w szafie tak bardzo zmieni nasze życie? A jeśli już naprawdę dojdziesz do wniosku, że potrzebujesz czegoś nowego to zamiast korzystać z sieciówek typu ZARA czy H&M zainteresuj się naszymi rodzimymi markami. Tak wiem, wydamy dużo więcej, ale za to ten jeden T-shirt będzie służył nam dłużej niż dziesięć T-shirtów z sieciówek. Rachunek jest prosty, bo jak to wszystko zsumujmy to od razu zauważymy, że ten jeden droższy T-shirt okaże się o wiele tańszy. Pamiętajcie jakość, a nie ilość ma znaczenie.

Porzuć plastik. Sama przekonałam się, że zadanie to wcale nie jest łatwe. Wystarczy wejść to pobliskiej drogerii i dobrze się rozejrzeć. Kosmetyki w szklanych butelkach to rzadkość. A jak już się zdarzają to niekoniecznie są takie jakbyśmy chcieli (np. są testowane na zwierzętach). Dlatego warto zaplanować takie zakupy i trochę w tych internetach poszperać. Jest naprawdę cała masa eko vegan i w ogóle kosmetyków, które kupicie w szklanych pojemnikach. A ich jakość jest równie znakomita. Pasty do zębów w słoiczkach, dezodoranty w słoiczkach, balsamy do ciała też w szklanych słoikach, bambusowe patyczki do uszu czy bambusowe szczoteczki do zębów. Wszystko czego dusza zapragnie, wystarczą po prostu chęci. A i pamiętajcie, zamiast używać tych wszelakich żeli pod prysznic postawcie na mydło. To już jest mały krok do zmiany.

/fot. pixabay.com/

Własna butelka to podstawa. O tym chyba nie muszę przypominać, bo z tego co widzę na mieście nietrudno o taką butelkę. Co prawda te wszystkie wymienne filtry to też plastik, ale przynajmniej nie są plastikową butelką z wodą. Prawda? Dla bardziej ambitnych polecam butelkę z filtrem z bambusa lub butelkę z aktywnym węglem filtrującym. To jest dopiero czad!

Pakuj we własne woreczki. Dobra, własne woreczki to dobry chwyt marketingowy – wiem to, ale bez wątpienia potrzebny. Bo skoro nie wypada pakować do reklamówek foliowych to trzeba jakoś sobie poradzić. Owszem, ten woreczek ważny jak cholera i jeśli chcecie możecie go kupić lub sami zrobić, ale czasami wystarczy po prostu te owoce i warzywa spakować luzem. Też jest jakieś wyjście, a i nie trzeba się niepotrzebnie martwić, że to woreczka nie ma, że to woreczka się zapomniało.

Słomki, kubki i inne bajery. Nie używaj słomek gdziekolwiek byś nie był i cokolwiek byś nie pił. A jeśli w jakimś lokalu z tych słomek nie zrezygnowali to łatwo możesz się domyślić jakie to miejsce ma stosunek do całego życia w zgodzie z zero waste. Poza tym warto nosić ze sobą swój kubek na kawę – każda dobra kawiarnia pochwali was za używanie swojego kubka i zaproponuje rabat. A idąc krok dalej, pojemnik na jedzenie też się przyda. Dlaczego? Bo jeśli wyjdziecie na obiad na miasto to zamiast pakować na wynos w plastik możecie zapakować we własny pojemnik. Prawda, że proste?

Czasami naprawdę niewiele potrzeba, żeby zmienić coś w swoim otoczeniu. A pamiętajcie, zmieniając coś w sobie zmienianie cały świat. Także do dzieła i powodzenia! 

______________________________________________
*https://www.pwc.pl/pl/pdf/polacy-na-zakupach-raport-pwc-2018.pdf

Autor: Agnieszka Kobroń

Autor: Agnieszka Kobroń

Moja strona o TEATRZE

PAMIĘTAJ!

Wszystkie publikowane treści są moją własnością, o ile nie napisano inaczej. Proszę nie kopiować i nie rozpowszechniać ich bez mojej zgody.